„Wszystkie wojny Lary” – spotkanie Klubu Książki

FRAGMENT PROTOKOŁU ZE SPOTKANIA SABATU (CZAROWNIC)

Sabatowo, 08.01.2016

 

Na tapecie najnowszy reportaż Wojciecha Jagielskiego, „Wszystkie wojny Lary”, dominowała więc kuchnia czeczeńsko-gruzińska, a więc:

  • regionalny przysmak, zupa lobio, z czerwonej fasoli, pomidorów, cebuli, czosnku i ostrej papryki
  • świeżo upieczone pszenne bułeczki
  • miód
  • ciasteczka z banana i amarantusa z owocami
  • ciasteczka cytrynowe (vel globulki :P)
  • sernik z czekoladą
  • ciasto francuskie z serem i przyprawami
  • suszone jabłka

DSC_1076

Dyskusja nie była burzliwa, ale owocna — na pewno! Zgadzałyśmy się, co do tego, że to dobra, dobrze napisana książka, którą warto przeczytać. Ale żadna też z nas nie sądzi, by znalazła się w 10 najlepszych książek, które przeczytałyśmy w tym roku — wbrew wszelkim znakom na niebie i ziemi, a szczególnie w internetach 😉 Nasze wnioski były następujące:

* „Wszystkie wojny Lary” to relacja z dziwacznego procesu, jakim było przeistaczanie się dwójki spokojnych, wesołych chłopców w zdeterminowanych dżihadystów, gardzących zachodem, Europą, innymi religiami, wreszcie rodziną, także najbliższą. Całość w oczach cierpiącej matki.

* Pełno tu bólu, pełno wojen, które Larę zawsze omijały szerokim łukiem (podobnie jak dolinę Pankisi, czy też jak słusznie zauważyła Małgosia — Miedziankę), rykoszetem trafiając w jej bliskich.

* Zrobiło na nas wrażenie usystematyzowanie wiadomości na temat sytuacji w Gruzji i Czeczenii.

* Podziwiałyśmy język Jagielskiego (choć — o dziwo — tym razem obyło się bez choćby jednego cytatu).

* Dyskutowałyśmy na temat granicy prawdy, jakiej nie powinien przekraczać reporter — Ola zdradziła nam, że na spotkaniu autorskim Jagielski mówił, że Lara była mocno zainteresowana sławą i miała tzw. „parcie na szkło”, a tymczasem w reportażu zupełnie tego nie pokazał — pytanie zatem, czy nie powinien? I dlaczego tego nie zrobił? Dlaczego też zlepił głównych bohaterów „Nocnych wędrowców” z kilku innych postaci? Mariusz Szczygieł mówi, że granica „zmyślania” reportera jest tam, gdzie zaczyna się manipulacja i wpływ na całość. Czy Jagielski ją przekroczył? Pytanie pozostawiłyśmy bez odpowiedzi, ale warto o tym rozmawiać.

* Mnie również zdenerwował jeden achronologiczny fragment dotyczący śmierci starszego syna Lary (dłuuuugo zanim chłopiec został nawet muzułmaninem)

* Nie ma jednak wątpliwości, że historia synów Lary była poruszająca. Dobrze pokazywała pewne mechanizmy, odpowiadała na kilka niewygodnych pytań, pokazywała różnice kultur.

* Zdumiała nas też różnica pokoleniowa w dolinie Pankisi, gdzie starszyzna była liberalna, a młodzież radykalna — zupełnie odwrotnie niż u nas.

DSC_1079

Wojciech Jagielski

Wydawnictwo Znak

Liczba stron: 240

Ocena (moja): 4,5/6

woblink-logo

 

8 thoughts on “„Wszystkie wojny Lary” – spotkanie Klubu Książki

  • Na mnie ta książka zrobiła olbrzymie wrażenie i był to najlepszy reportaż, jaki przeczytałam w ubiegłym roku. 🙂 Zaskoczyło mnie to, co przed chwilą przeczytałam – o parciu na szkło bohaterki reportażu. Jakoś nie pasuje mi to do portretu książkowej Lary – mimo że jej aspiracje z młodości związane były z aktorstwem. Dla mnie ciekawe było jednak przede wszystkim zobaczyć na konkretnym, jednostkowym przykładzie mechanizm radykalizowania się młodych imigrantów – droga od zwykłego mężczyzny do zdeterminowanego mudżahedina.

    • Nas też ta wiadomość wbiła w fotel, ale Jagielski mówił o tym na spotkaniu. Szkoda, że nie było mnie tam, żeby dopytać o jego decyzję w sprawie takiego a nie innego jej przedstawienia. Trudno, następnym razem 🙂
      Masz rację – świetnie pokazuje ten mechanizm, ale moje prywatne odczucia być może wiążą się z tym, że zaledwie kilka dni wcześniej skończyłam „Nocnych wędrowców” i moim zdaniem „Wszystkie wojny Lary” nawet się do nich nie umywają. Gdybym czytała w odwrotnej kolejności, pewnie ocena byłaby wyższa. Ale zbyt dobrze wiem, na jakie cuda Jagielskiego stać.
      Choć to oczywiście także kwestia subiektywna.

      • Nocni wędrowcy czekają w kolejce – teraz nie mogę się doczekać. Być może ten reportaż zmieni moją perspektywę. Pozdrawiam serdecznie. 🙂

        • To koniecznie się odezwij i podziel wrażeniami 🙂

  • Zdziwiło mnie, że Jagielski nie powalił mnie na kolana. No bo jak to? Książka nie przykuła mnie na długie godziny do kanapy / łóżka, nie zachwyciła stylem. Podobała się, owszem. Była ciekawa. Ale to nie to czego oczekiwałam. Pewnie jak zwykle miałam zbyt wygórowane wymagania. Często mi się to zdarza, niestety :/
    Podobał mi się za to opis małej wioski, która wszystko omija, nawet wojny 🙂 I trochę rozjaśniło mi się w głowie, jak to się dzieje – jak młodzi chłopcy stają się terrorystami. Generalnie na plus, tylko pozostaje takie nieprzyjemne wrażenie, że czegoś zabrakło.

    • Prawda? A tymczasem co drugi czytelnik pisze, że to najlepsza książka 2015 roku, a ja się tak zastanawiam. Gdzie jest ten błysk, gdzie to COŚ, co zatkało mnie na przykład w „Nocnych wędrowcach”. Ale masz rację – generalnie na plus 😉

      • Może to tylko kwestia tematyki, a może po prostu ludzie inaczej odbierają tę książkę, bo na co innego zwrócili uwagę, bardziej odpowiada im styl… nie wiem.
        Będę sprawdzać z innymi książkami Jagielskiego, (bo to moja pierwsza była). Ciekawe, czy bardziej mi się spodobają, czy też będzie: „dobre, ale…”

        • No właśnie, ja też wychodzę z założenia, że informacyjność książek to jedno, ale jednak literatura to język. Oczywiście niczego złego o języku Jagielskiego w tej książce powiedzieć się nie da, ale jednak błysku geniuszu brak – przynajmniej w tej. Ale przeczytaj koniecznie inne!

Comments are closed.