Ci, którzy przeżyli, zostali w Brwinowie, czyli pierwsze trzydziestolecie „Stulecia Winnych”

 

– Wojna, Stanisławie… – westchnął ksiądz, pochylając się w jego kierunku (…)
– Jaka wojna – zapytał prostodusznie.
– Wojna wyzwoleńcza – powiedział obcy mężczyzna ze zniecierpliwieniem. –  Niech pan nie mówi, że tylko garstka z nas w Warszawie myśli o niepodległości…
Stanisław, który o niepodległości myślał wyłącznie teoretycznie, zapatrzył się w obcego, który wykrzykiwał natchniony:
– Jarzmo najeźdźcy musi zostać oddalone, kajdany skruszone, a lud polski będzie wreszcie wolny…
– Tylko, że wojna, Panie Ksawery – przypomniał ksiądz – to nie są pieśni…
– Właśnie Panie Ksawery. – Pokiwał głową doktor Brzozowski. – To głód i choroby… Zwłaszcza choroby.

 

Są rodziny i Rodziny. Są stulecia i Stulecia. Są wreszcie powieści i Powieści. Odbiór zależy od czytelnika i jego preferencji, lecz bez wątpienia warto sięgnąć po pierwszy tom sagi Ałbeny Grabowskiej Stulecie Winnych, zatytułowany Ci, którzy przeżyli, i zweryfikować własne podejście. Ale przede wszystkim zatopić się w lekturze. Tylko tyle i aż tyle.

Tytułowych Winnych czytelnik poznaje w momencie trudnym – dla familii, dla rodzinnego Brwinowa i dla kraju, którego od ponad wieku nie ma na mapie. Po trudnym porodzie Katarzyna Winna po raz trzeci zostaje matką i przynosi światu dwie rudowłose dziewczynki. Ale nie będzie jej dane cieszyć się z macierzyństwa, bowiem wraz z ostatnim krzykiem wydaje także ostatnie tchnienie. Ania i Mania będą więc jednymi z ostatnich dzieci przedpierwszowojennego Mazowsza, bo za kilka dni Gawriłło Princip zabije arcyksięcia Ferdynanda i Zofię Chotek, a świat pogrąży się w najgorszej jak dotąd wojnie. Ale jak do wszystkiego złego, tak i do wojny, można się przyzwyczaić. I choć z jednej strony Niemcy, z drugiej Rosjanie, a po środku hiszpanka, na której widok lekarze rozkładali ręce, a bogaci i biedni kładli głowę pod topór jak równi z równymi, życie w Brwinowie powoli się toczy. Dzieci dorastają, mężczyźni wędrują na front lub zesłanie, a kobiety, opłakując niepotrzebne śmierci, trzymają się życia. Jak wszystko inne, wojna także się kończy, świat trzeba uprzątnąć, a gruzem po domach przykryć leje po bombach. Dla Winnych, Brwinowa i Polski zaczyna się nowe, bo przyszłość można w końcu wziąć we własne ręce. Ci, którzy przeżyli będą mieli dwadzieścia lat względnego spokoju, nim rozpęta się nowe piekło. Ale zanim to nastąpi, skończy się pierwsza część sagi.

Pierwszy tom Stulecia winnych to literacki popis autorki. Potrzeba talentu, by skonstruować powieść niemal XIX-wieczną, pełną z jednej strony reminiscencji, z drugiej zaś uprzedzania faktów, by czytelnika nie zniechęcić, za to niezmiennie ciekawić. Stulecie bowiem stylem przypomina prozę Zapolskiej, Orzeszkowej, a nawet Prusa – trzeba więc czasu, by przywyknąć, ale w niczym nie umniejsza to ostatecznego zachwytu i udowadnia, że Grabowskiej udało się poskromić ten trudny gatunek literacki.

Ci, którzy przeżyli to powieść niełatwa i wielowymiarowa. Świat stworzony przez autorkę nie jest czarno-biały, podobnie jak ludzie, którzy go zamieszkują. Ilu bohaterów, tyle wątków, a kreacja obydwu kategorii wydaje się wyjątkowo udana, barwna, a dzięki poczuciu humoru także niezwykle sugestywna. Jeden z bohaterów, Jasiek na przykład z prądem żył za pan
brat i wychodził z założenia, że jak go kopnął, to pewnie zasłużenie
. Losy
postaci fikcyjnych wplatają się w historię Polski dwudziestolecia międzywojennego. Ogromną rolę odegra w powieści Stanisław Lilpop, miejscowy dobroczyńca, a prywatnie ojciec Anny Iwaszkiewicz i pierwszy fotograf w Polsce, który wykonywał barwne zdjęcia metodą autochromu. Nie obeszło się też bez Wierusz-Kowalskich i ich brwinowskiego pałacu, bez pierwszych prawdziwych polskich pedagogów – Marii Grzegorzewskiej i Janusza Korczaka, a nawet (nieco oddalonego) widma Marszałka Piłsudskiego. Bohaterem jest także samo miasto, jak wiele innych doświadczające trudów wojny i dobrodziejstwa pokoju.

Chyba obiektywną definicją dobrej prozy jest jej potencjał do pobudzania myślenia, nie tylko emocji. Pora zastanowić się więc nad istnieniem mniejszego zła. Czasem lepiej dokonać wyboru i zwęglić coś, może nawet kogoś w piecu, niż udowodnić sobie człowieczeństwo. Problem w tym, że przeszłość i tak nas w końcu dogoni.

 
 

 

Ałbena Grabowska
Wydawnictwo Zwierciadło
Liczba stron: 356
 
Ocena: 5/6