Ze starszej półki: „Na oślep” Siri Hustvedt

Wyglądał obco. Czułam się tak, jakbym widziała go po raz pierwszy, poza tym reszta odpowiadała dokładnie temu, co zapamiętałam. Ale dlaczego on się zapodział gdzieś w zakamarkach mojej pamięci? Ilu jeszcze podzieliło jego los? — zastanawiałam się. Ludzie, przedmioty, widziane i zapomniane, nie zostawiające po sobie śladu, nawet świadomości tego, że ich brakuje.

Iris Vegan studiuje literaturoznawstwo na Uniwersytecie Columbia. Podczas roku akademickiego oddaje się nauce, zajęciom, lekturom. Ale kiedy nadchodzą upalne nowojorskie lata i wakacje, ledwo wiążąc koniec z końcem, ima się różnych zajęć, a każda próba znalezienia pracy kończy się nową historią, która pogłębia jej poczucie wyobcowania. Napotkani na dusznych ulicach Nowego Jorku ludzie otwierają dla niej nowy rozdział, nie rozwiązując problemów, z którymi borykała się we wcześniejszych. Z roku na rok, z doświadczenia na doświadczenie, coraz bardziej się mota, coraz rzadziej wiedząc, czego pragnie. 

Wszyscy bohaterowie w Na oślep są dziwaczni, wzbudzają lekko niezdrowe zaciekawienie, a niejednokrotnie strach i zniesmaczenie. Mamy tu między innymi człowieka, który „pudełkuje” rzeczy po zmarłej nieznajomej i zatrudnia obce kobiety do tego, by nagrywały na magnetofonie opisy tych przedmiotów… szeptem. Mamy zdziwaczałą staruszkę na oddziale neurologicznym szpitala, która ewidentnie upatrzyła sobie Iris jako potencjalną ofiarę swych skłonności. Jakich? Tego nie wiadomo. Mamy zdziwaczałego fotografa, który eksperymentuje z formą i treścią fotografii i wywołuje niemały skandal z Iris w roli głównej. Mamy tajemniczego krytyka literackiego, który co jakiś czas wyskakuje jak królik z kapelusza. Jednym z ważniejszych bohaterów powieści jest samo miasto — jego „duszność” (nie tylko w znaczeniu spiekoty), jego nieobliczalność, wreszcie jego dynamika. jestem przekonana, że historie nie mogłyby wydarzyć się gdzie indziej.

Na oślep to dość dziwny twór konstrukcyjny. Ni to powieść ni zbiór opowiadań, z zaburzoną chronologią i tylko pozorną ciągłością wydarzeń. Można zarzucić Hustvedt, że jedynym wspólnym mianownikiem opisywanych w poszczególnych rozdziałach wydarzeniach, jest ich bohaterka. Można krytykować to, że one bohaterki nie kształtują, że na dłuższą metę pozostając bez wpływu, bo nigdy do nich nie wraca (a przecież całość pisana jest w pierwszej osobie). Można. A jednak nie mogę pozbyć się niepokojącego wrażenia, że dokładnie tak miało być, że ta pozorna „niepamięć” Iris o wydarzeniach z przeszłości jest rysem jej osobowości. I pod pierwszą warstwą pełną nielogicznego braku powiązań, leżą jednak elementy wspólne w kreowanym obrazie bohaterki. Jej poszukiwania miłości tam, gdzie ludzie zazwyczaj jej nie szukają, jej skłonność do literackich i historycznych odniesień, wreszcie jej eksperymenty z własną (sic!) męskością. To wszystko tworzy niepokojący, niejednoznaczny, ale jednak spójny obraz Iris vel Klausa vel… A teraz zamilknę. Wymownie.

I choć bohaterka-narratorka posługuje się raczej faktami niż opisem uczuć, powieść jest sensualna, oddziaływuje na emocje czytelnika, żywo pobudzając go do odczuwania i powodując jego zaniepokojenie, dezorientację, niepewność. Czytelnik podróżuje przez fabułę na oślep, podobnie jak bohaterka. Nic tu się nie wyjaśnia, nic ostatecznie nie kończy, nic nie staje się bardziej zrozumiałe. Jak w życiu. Brak gotowych odpowiedzi, pełno interpretacyjnej dowolności, znaków zapytania i domysłów.

 

SKRÓT DLA OPORNYCH

Dla kogo napewno tak: dla wielbicieli realizmu magicznego, nieokreśloności, nietuzinkowych bohaterów literackich, którym przytrafiają się równie nietuzinkowe przygody oraz Nowego Jorku — słowem: dla wielbicieli twórczości Siri Hustvedt i Paula Austera 🙂

Kto powinien unikać: czytelnicy oczekujący domkniętych historii, realizmu bijącego po oczach i trzewiach, którzy nie podzielają miłości do największego miasta nad rzeką Hudson. Razić mogą też błędy interpunkcyjne i tłumaczeniowe (George Eliot jako mężczyzna…).

 

Siri Hustvedt

Przekład: Krzysztof Obłucki

Noir Sur Blanc 1999

Liczba stron: 225

Ocena: 5/6

 

3 thoughts on “Ze starszej półki: „Na oślep” Siri Hustvedt

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *