„Zatoka o północy” Diane Chamberlain – czyli harlequinowe czytadło w ładnym opakowaniu

 

Ostatnio większość moich rozważań o przeczytanych książkach rozpoczynam od zdania: „Dawno nie czytałam książki, która….”, ale i tym razem nie umiem się powstrzymać. Dawno już nie czytałam książki, której pochłonięcie zajęłoby mi prawie miesiąc… I to absolutnie niestety nie jest związane z tym, że była tak wymagająca i musiałam ją sobie „przetrawić” – ta była po prostu beznadziejna. Dobrze, że ją wygrałam, a pieniądze bezpiecznie spoczywają na koncie.

„Zatoka o północy” Diane Chamberlain to książka wydana ładnie przez dobre wydawnictwo. Na końcu książki zamieszczono też ciekawe pytania do ewentualnej dyskusji. I na tym niestety jej plusy się kończą.

Absolutnie niestety nie zgadzam się z „ochami” i „achami” na jej temat. Odkąd na scenę wkroczyła opowieść najstarszej z bohaterek, stała się absolutnie przewidywalna i nawet jeżeli o sprawcy miałam tylko mgliste pojęcie, to i tak szczerze mówiąc jakoś nie korciło mnie, żeby potwierdzić przypuszczenia. Poza tym (może to tylko kwestia tłumaczenia, nie oryginału, bo np. raz pisze o rozwodzie a raz tylko o separacji dwójki bohaterów) jest moim zdaniem kiepsko napisana i staje się absolutnym czytadłem bardzo w stylu Harlequinów („Musiał ją poślubić z miłości. Miłości, jakiej nie mogliśmy zaznać razem, ponieważ zbyt wiele przeciwności stanęło nam na drodze”). I nawet nie pomogła jej forma wielu narratorów. 

Mam wrażenie, że autorka pisze „na siłę”, że na tablicy powypisywała sobie cechy bohaterów, opisała je dokładnie, a potem wydarzenia konstruowała tak, żeby postacie do nich pasowały. Moim zdaniem natomiast dobrze napisana książka to taka, w której to wydarzenia pokazują charakterystyki bohaterów, a nie sztucznie udowadniają opis z początku książki. Mówiąc szczerze, zdenerwowała mnie ta lektura.

Ale cieszę się, że niektórym się podobała – w końcu, jak pisał Gaarder „wytwarzamy więcej kultury niż jesteśmy w stanie przetrawić”. I to bardzo dobrze – każdemu według upodobań. Nie musimy lubić wszystkiego. 

 
Diane Chamberlain
Wydawnictwo Prószyński i Spółka
Liczba stron: 520
Ocena: 1,5/6

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *