Z kamerą w bibliotece – Karolina i jej Zapiski-fiszki

Dzisiejszym gościem cyklu Z kamerą w bibliotece jest Karolina, prowadząca bloga Zapiski-fiszki. Podglądajcie do woli jej czytelnicze zwyczaje, a kolejnych czytelników zapraszam do zabawy :)

Moja biblioteka wygląda tak…

Moja biblioteka jest faktycznie biblioteką dla wszystkich znajomych, przyjaciół i rodziny. Staram się zapisywać co kto pożyczył, ponieważ po czasie nie jestem w stanie zlokalizować niektórych pozycji. Mąż cały czas mnie za to strofuje – potem cały czas przeżywam, że nie wiem gdzie moje książki. Mam książkę (swoją drogą jedną z ulubionych), która jest w kolejnym mieszkaniu u mojej często przeprowadzającej się znajomej. Jest też książka wędrująca po Warszawie i okolicach z moim dobrym kolegą. I wiele innych, które gdzieś się zapodziały, więc teraz lepiej ich już pilnuję.

Generalnie zbiory zawierają książki raczej aktualne, bo co jakiś czas wybieram się z torbą pełną książek przeczytanych do biblioteki oraz na wymiany książkowe. Od niedawna książki są poukładane wydawnictwami, ale nie ma reguły, jeśli chodzi o wydawnictwa. W jednym z pokoi mam dwa regały tam są głównie książki obyczajowe, ewentualnie kryminały – czyli to, co najczęściej i najchętniej czytam – jeden pełny, drugi do uzupełnienia. W salonie mam witrynę, która zawiera zbiory moje i męża. Głównie książek podróżniczych, przewodników, literatury fachowej związanej z naszymi zawodami oraz książki prezenty i książki z młodości. Mamy też półkę książek dla dzieci, które kupujemy dla syna „na zapas”, bo aktualne trzyma je gdzie tylko się da – pod łóżkiem, na kanapie, w kuchni w torebce mamy, itp. Jest też półka nad łóżkiem – zawiera aktualnie czytane pozycje – raz w tygodniu ją przemeblowuję.

 

 

Pięć książek, którym postawiłabym ołtarzyk…

„Cyrk nocy” Erin Morgenstern – magiczna książka z cudownie wykreowanym czarno-białym światem cyrku. Książka, która zachwyciła mnie w zeszłym roku i miłość trwa do dziś.
„Śniadanie u Tiffany’ego” Truman Capote – niewątpliwie będę dozgonnie wierna tej pozycji. Uwielbiam Holly Golightly, nałogowo oglądam ekranizację tej pozycji i czytam wszystko, co z nią związane. Holly jest dla mnie przykładem wybitnej, umiejętnie używanej inteligencji społecznej 😉
„Deszczowa noc” Jodi Picoult – od niej zaczęła się moja przygoda z Jodi i tą książkę będę zawsze dobrze wspominać, choć wcale nie jest najlepszą, jaką czytałam tej autorki. Mam do niej słabość i tyle.
„Borgiowie” Roberto Gervaso – lektura historyczna, zapoczątkowała czas czytania tego typu książek, odkryła ją przede mną nauczycielka historii z liceum.
“Córka Czarownic” Dorota Terakowska – właściwie większość jej książek, ale ta jednak najbardziej. To chyba moja ulubiona autorka z młodości. Przymierzam się do kupienia wszystkich książek, bo mimo, że wszystkie wielokrotnie czytałam, to na własność mam tylko jedną.

 

Najpiękniej wydana książka do według mnie…

Hmmm… nie mam pojęcia. W mojej biblioteczce podoba mi się „Dziecko śniegu” Eowyn Ivey. Lubię też serię Leniwej Niedzieli właśnie za klimat okładek i to, jak ładnie razem prezentują się na półce 😉

Najgorzej wydana współczesna książka…

O gustach się podobno nie dyskutuje, ale bardzo, bardzo NIE podobała mi się seria książek na 20 lecie Świata Książki – kompletnie nie trafiła w mój gust.

Książki, które powodują u mnie nieprzyjemne dreszcze…
 

Fantastyka – zombie, wampiry, apokalipsa, nie jestem w stanie tego przetrawić. Przeczytam fragment i się boję, zwłaszcza, że mój ślubny wie, jak mnie w nocy nastraszyć. Aczkolwiek rozumiem, że może to być fascynujące (np. mąż lubi).

Najlepsze pierwsze zdanie książki…

Nie przywiązuję wagi do pierwszych zdań. Istotny dla mnie jest cały początek, około 30 pierwszych stron, jeśli one są dobre książkę czytam, jeśli nie – zazwyczaj porzucam.

Ulubione miejsce do czytania…

Łóżko, tak było zawsze i jest do tej pory. Ewentualnie „fotel do zapadania się” (ten ze zdjęcia).

Ulubiona biblioteka…

Biblioteka z mojego miejsca zamieszkania, czyli Gminna Biblioteka Publiczna w Bestwinie. Świetne miejsce, gdzie mnóstwo się dzieje i gdzie jest zawsze dużo nowości. Panie mają ogromną wyrozumiałość na moje wieczne czytanie i przynoszenie książek z innych bibliotek, zapominanie pojedynczych egzemplarzy z domu i inne  wpadki.

Gdybym mogła, chciałabym żyć w książce…

„Cyrk nocy”. Nie żebym była jakąś ogromną fanką cyrku, ale świat stworzony przez Erin Morgenstern tak mi się spodobał, że chętnie poznałabym wszystkie namioty i jeździła z cyrkiem po świecie na kolejne występy. Lubię monochromatyczne klimaty, czarno-białe zdjęcia, szarości we wnętrzach i deszcz. Coś musi być na rzeczy z tym czarno-białym światem :)

(dodane) Moje książkowe marzenie…

Zbudować bibliotekę w domu, gdzie cała ściana będzie zapełniona książkami.  W rogu pokoju będzie stało pianino, po drugiej stronie kanapa lub fotele w stylu lat 60-tych. Pod sufitem belki stropowe i przyjemny, ciepły dywan na parkiecie. Może kiedyś się ziści…

 

Dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *