Kruchy dom duszy

  „Mózg to część organizmu człowieka i zwierząt zawarta w głowie; jest organem władz umysłowych i ogniskiem systemu nerwowego” pisali autorzy „Encyklopedii dla dzieci” z 1891 roku. Dziecięce kompendia zazwyczaj były uproszczane i dostosowane do wieku odbiorców. Ale jak się okazuje — nie zawsze, bo oto pod koniec XIX wieku ludzkość wiedziała o działaniu tego organu[…]

Klaśnięcie jednej dłoni

Pozostałam tylko ja, nic więcej, pomyślała. I on. Lecz rozdzieleni, byli jak dom przerobiony na stodołę, zaorany sad zamieniony na pastwisko. Zapach drzew bez kwiecia. Okno bez koronkowej firanki w domu Jean. Klaśnięcie jednej dłoni.   Bojan i Maria Buloh opuścili Słowenię tuż po wojnie, na której stracili wszystkich bliskich i razem z tysiącami innych[…]

„Nie oddam dzieci”, czyli dlaczego nie zapuszczam się w niektóre rejony literatury

Stało się. Zostałam wmanewrowana w lekturę i recenzję powieści obyczajowej popularnej i poczytnej autorki − Katarzyny Michalak. Tę wątpliwą przyjemność zawdzięczam dwóm uroczym panom, mistrzom blogosfery − tramwajowemu Jankowi i Piotrowi, Zacofanemu w lekturze, którzy oferowali swą pomoc w szukaniu 1000. facebookowego fana w zamian za moją recenzję dowolnej książki Autorkasi. Słowo się rzekło, książka[…]

Świat, którego nie chcielibyście doczekać i droga, której nie chcielibyście przebyć, czyli Cormac McCarthy

    Ludzie zawsze myśleli o jutrze. Ja w to nie wierzyłem. Bo jutro nie myślało o nich. Nawet nie wiedziało, że są. Droga jest przyczyną i skutkiem. Droga jest fabułą. Początkiem, końcem i środkiem. Droga jest wszystkim i niczym, bo w powieści Cormaca McCarthy’ego o tym tytule, świat już nie istnieje, noce są ciemniejsze[…]

Amsterdam w miniaturce i słodki deser, czyli powieść Jessie Burton „Miniaturzystka”

    Wreszcie Johannes sięga po kotary i rozsuwa je teatralnym, zamaszystym gestem. Kobietom zapiera dech. Odsłania się wnętrze kredensu, podzielone na dziewięć segmentów – jedne wyłożone wytłaczaną złotem tapetą, inne drewnianą boazerią. – To ten dom – szepcze Nella. – Twój dom – poprawia ją Johannes z zadowoleniem. – Dużo łatwiejszy w utrzymaniu –[…]

Było „Niehalo”, ale już jest OK – czyli Karpowicz vol. 3

  Po stronie „mam” pozwalam sobie wpisać: dwadzieścia cztery lata, pracę magisterską (w toku), kobietę Agnieszkę (rozkład związku także w toku), dresów trzy pary, adidasy fluorescencyjne i fila czarna skóra, dni podobne jeden do drugiego. Ponadto stanowisko pracy, co jak o nim myślę, to zaczynam myśleć, a nawet nabierać – mimo, że jestem osobą niepewną[…]

Ile sztuczn-ości jest w autentyczn-ości, czyli karpowiczowskie „Ości”

  Dawno, dawno temu, tak niewinnie brzmiał początek, za siedmioma religijnymi złudzeniami i tyloma socjologicznymi rzekami, za lasami bez ambon i ambonami bez księży i myśliwych – czyli kiedyś gdzieś w Warszawie sprzed pierwszej kompletnej linii metra…   Zdaję sobie sprawę z tego, że Karpowicza można kochać lub nienawidzić i choć zaliczam się do grupy[…]