Czym żył Londyn po zachodzie słońca, czyli "Pod osłoną nocy"

 Czy wdzięczność, którą odczuwała w chwilach takich jak ta, w świecie bomb atomowych, obozów koncentracyjnych i komór gazowych, zakrawała na szaleństwo? Nadal ginęli ludzie (…). Czy to głupie i samolubne cieszyć się drobiazgami: koncertem lokalnej orkiestry, słońcem na twarzy, szelestem trawy pod obcasem, piwem musującym w żyłach, sekretną bliskością kochanki? A może owe „drobiazgi” to[…]