Stan nieważkości i bolesna polska literatura

  Zaczęło się jeszcze w wakacje, w sierpniu. Lato już trochę przejrzało, światło słoneczne miało kolor miodu, rankami jasnego, a popołudniami ciemnego. (…) On mieszkał po sąsiedzku, tylko z matką, w małym domku z oknami osadzonymi tak nisko, że zaglądając do środka nie patrzyło się w górę, tylko w dół. Ale kto by zaglądał, nic[…]