Gorrrrący lipiec i książki, czyli podsumowanie miesiąca #4

Wygląda na to, że jednak zdecyduję się na cykliczne podsumowania czytelniczych miesięcy, bo oto już czwarte podsumowanie. Tym razem gorący lipiec i jego czytelnicze perełki oraz książki, do których już penie nie wrócę. Słowem – literacki misz-masz w wersji hardcore, bo to aż 13 pozycji i 4232 strony (w przeliczeniu: ok. 136 stron dziennie) Co[…]