Bez winy – ale czy na pewno?

Wygląda na to, że ostatnimi czasy dopadają mnie powieści trudne, mroczne, wymagające i wyczerpujące. W dodatku niebezpiecznie miejsca ich akcji leżą niebezpiecznie blisko koła podbiegunowego, co tylko dodatkowo potęguje ponury nastrój i chłód odbioru. Uwielbiam prozę Michaela Crummeya, autora nowofundlandzkiego, którego powieści niejednokrotnie mroziły mi krew w żyłach lub dostarczały nietuzinkowych wrażeń. Nie miałam wątpliwości, że[…]

„Auroville” – czy potrzebna nam utopia? (kapsułka recenzyjna)

„Ganbare! Warsztaty umierania”, pierwsza książka Katarzyny Boni, jaką czytałam, zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Dopracowaniem, literackością, zaangażowaniem, koncepcją, wykonaniem, językiem – absolutnie wszystkim. Czytałam ją wielokrotnie, także moim uczniom w ramach „leżakowania z książką”, i jest dla mnie wzorową pozycją tak zwanego „reportażu literackiego”. Kiedy więc do księgarń trafiło „Auroville. Miasto z marzeń”, wiedziałam, że[…]