Wsteczny postęp, czyli emancypacja po amerykańsku – Henry James „Bostończycy”

  Olive wszystkiego się bała, najbardziej jednak bała się strachu. (…) najbardziej w świecie lubowała się w sporach (Bóg jeden wie, z jakich powodów, skoro okupowała je bólem głowy tudzież dwudniowym pobytem w łóżku), istniała jednak możliwość, że Basil Ransom nie zechce się z nią spotkać, a nie ma nic gorszego niż obojętność ludzi o[…]