Spacer po Brwinowie i Podkowie Leśnej śladem „Stulecia Winnych”

 

Za oknem szaro i ponuro. Nawet zieleń nie wygląda dziś soczyście. Ale nic to, bo w tej tęsknocie za słońcem można zająć się czymś konstruktywnym i zarazem miłym. Mam dla Was propozycję jedyną w swoim rodzaju – zapraszam na spacer bez wychodzenia z domu. W dodatku spacer wyjątkowy, bo rzecz jasna – literacki. Już wcześniej mieliście okazję podróżować ze mną po Amsterdamie śladem Dziewczyny Houdiniego [KLIK], a podczas wakacji zaproszę także do współczesnej Miedzianki i Jeleniej Góry.

Dziś natomiast kilka słów i zdjęć z Brwinowa i Podkowy Leśnej, po których przechadzałam się z małżem i Ałbeną Grabowską, autorką między innymi trzytomowej sagi Stulecie Winnych. To spacer po rzeczywistości i wyobraźni, bo przecież Winni są tylko brwinowskimi dobrymi duchami. A zatem zapnijcie pasy, Brwinów i Podkowa Leśna zapraszają.

 
Na początek ulica Mickiewicza. Winni nie mieszkali pod żadnym konkretnym numerem, więc trudno zidentyfikować ich dom, niemniej jednak wierzcie na słowo, że miejsce to malownicze i pełne starych domów i domeczków, które mogłyby służyć bohaterom.
 

Członkowie rodziny Winnych to także stali bywalcy kościoła pw. św. Floriana,  stojącego na brwinowskim rynku. Jest w nim jakiś spokój, minimalizm i elegancja tak rzadka dla przebudowywanych wielokrotnie świątyń. Czysta przyjemność dla patrzącego.

Jeśli kościół, to i cmentarz, miejsce pochówku znanych i mniej znanych Brwinowian. To tu, według powieści, spoczęły między innymi ciała Katarzyny Winnej, Stanisława, czy Bronisławy. Tych grobów rzecz jasna nie ma, ale istnieją za to groby ich znanych przyjaciół, szczególnie dobroczyńcy – Stanisława Lilpopa oraz pisarza, poety i awanturnika Jarosława Iwaszkiewicza z żoną Anną, z domu Lilpop (ich tablica jest obecnie w renowacji).

 

 

Nadal istnieją także ich domy, a więc jedyny w swoim rodzaju pałacyk Kasyno Stanisława Lilpopa (dwa pierwsze zdjęcia) oraz majątek Iwaszkiewiczów w Stawisku, niestety zamknięty w dniu naszej wizyty w Podkowie Leśnej (kolejne dwa zdjęcia). Sam Lilpop mieszkał w drewnianej Wilii Aidzie, a przed samobójczą śmiercią miał swój pokój w domu Iwaszkiewiczów.

 
 
 
 

 

Odwiedziliśmy także Bartkiewiczówkę, zwaną Zagrodą, a więc dom Zygmunta Bartkiewicza, dziś już niestety zapomnianego, ale ważnego dla regionu literata. Na kartach drugiego tomu Stulecia Winnych Bartkiewicz miał okazję stoczyć poetycki pojedynek z Iwaszkiewiczem, Schillerem i Baczyńskim. Dziś w Zagrodzie mieści się siedziba Towarzystwa Przyjaciół Brwinowa, obecnie w kapitalnym remoncie. Musicie więc uwierzyć, że widać ją w tle.

 
 

Nie udało się zobaczyć z bliska Wieruszówki, a więc domu rodziny Wierusz-Kowalskich, w którym mieszkała powieściowa Łucja. Niestety willa popada w ruinę, a na odnowienie nie ma na razie pieniędzy.

I jeszcze Wernerówka, a więc budynek dawnej brwinowskiej szkoły powszechnej, do której uczęszczały od 1921 roku Ania i Mania. Wiąże się z nim niesamowita historia, tym razem rzeczywista, choć rodem z powieści wojennej. Jego właściciel, profesor fizyki, Wacław Werner, podczas drugiej wojny światowej trzymał tu zamurowany w cegle preparat radowy, by nie dostał się w ręce Niemców. Czyn tyleż odważny, co niebezpiecznie… wybuchowy.

 
 
***

Na koniec kilka osobliwości – urocze bądź przerażające, ale niezmiennie pobudzające wyobraźnię domy w Brwinowie, które pamiętają czasy, w jakich Ałbena Grabowska umieściła fabułę swych trzech powieści oraz kilka zdjęć z podkowiańskiego kościoła, w którym mieszkają trzy pawie, z których jeden jest albinosem!

 

 

 

 

 
 

Żeby dopełnić obrazu całości, wypadałoby także śladem Winnych odwiedzić Pruszków i Warszawę. Ale to temat na zupełnie inną okazję i zupełnie innych spacer. 

Ałbeno, bardzo dziękuję. Moja wyobraźnia zamieszkała w Brwinowie.

 
 
 
 

11 thoughts on “Spacer po Brwinowie i Podkowie Leśnej śladem „Stulecia Winnych”

  • Świetny post, świetna wycieczka! Sama mam ochotę się wybrać po miejscach odwiedzanych przez bohaterów "Stulecia Winnych".

  • super relacja, jestem urzeczona. Tak blisko stolicy a mi w głowie nawet nie pojawił się pomysł odwiedzin – wstydzę się!
    gosia harasim

  • Skończylam właśnie drugi tom tej cudownej historii i w poszukiwaniu informacji o historii Brwinowa trafiłam na ten blog.
    Dziękuję! Za dopełnienie obrazów wyobraźni rzeczywistymi obrazami 🙂
    Czy będzie kontynuacja?…w Warszawie?
    Pozdrawiam

  • ten paw „albinos” to tak na prawdę samica pawia czarnoskrzydłego. nie istnieje coś takiego jak paw albinos . są trzy gatunki pawi: indyjski (niebieski, biały, czarnoskrzydły, pstrokaty, brzoskwiniowy itd.), jawajski (złoty i zielony) i kongijski. istnieje jeszcze odmiana szmaragdowa, czyli mieszanka przedstawiciela pawia indyjskiego i jawajskiego

  • a poza tym pawi jest tam 16. 12 niebieskich, 3 białe i jedna samica czarnoskrzydła.

Comments are closed.