„Na Hester Street topnieje śnieg”, czyli oblicza przedwojennej Ameryki

 

Październik 1929 roku. Podczas gdy Ameryka szaleńczo świętowała ekstatyczne dni największego w swojej niedługiej historii ekonomicznego boomu, który wkrótce miał dobiec końca, Hollywood wtórowało jej przyspieszonym biciem serca. W swojej bezczelnej pewności siebie, w swoim radosnym prostactwie fabryka marzeń doskonale wpisywała się w nowy zuchwały świat. (…) Hollywood było centrum świata.
 

Hollywood było centrum świata mniejszości. Centrum świata, w którym nikt prawie nie wie, co jeszcze niedawno działo się na ulicach, w świecie zwykłych ludzi, świecie bez centrum. Jest jednak dwoje ludzi, którzy stojąc w rozkroku pomiędzy nimi, należeli do obydwu tych światów. Max i Eleanor Beecham, wśród rzeczywistych gwiazd Hollywood lat dwudziestych, to fikcyjni bohaterowie powieści Daisy Waugh Na Hester Street topnieje śnieg. Dzieli ich teraźniejszość i łączy przeszłość – bolesna, biedna i brudna, ale wspólna i długa. W przededniu końca tymczasowego amerykańskiego dobrobytu, przeszłość z nowojorskiej Hester Street ściga ich, dogania i chwyta w objęcia w najbogatszej dzielnicy Los Angeles.

 

 

Powieść Daisy Waugh zaskoczyła mnie przynajmniej cztery razy. Zaskoczyła mnie fabuła, język,  tłumaczenie i… zakończenie. Co zaskakuje jeszcze bardziej, trzy czwarte to zaskoczenia pozytywne. Fabuła Na Hester Street, osadzona w Stanach Zjednoczonych w pierwszych dziesięcioleciach XX wieku jest wartka, ciekawa, momentami nieprzewidywalna i mistrzowsko skonstruowana. Namnażające się tajemnice z przeszłości przeplatają się tu w absolutnie niewymuszony sposób z hollywoodzką „ówczesnością”.  W dodatku społeczny przekrój bohaterów oraz ich problemy, ukazują różne oblicza przedwojennej Ameryki.

Rodzice chcieli uchylić jej rąbka nieba i nie godzili się w tej kwestii na żadne ustępstwa. Chcieli jednak dla niej nieba na tym bardziej przyjaznym i uczciwszym, który nie cuchnął śledziem w marynacie, końskim nawozem i gnijącymi warzywami. Nad światem, w którym starczało jedzenia i czystego powietrza i w którym ich córeczka nie musiałaby walczyć o każdy oddech i dusić się co noc, w którym będzie mogła spać spokojnie i czuć się bezpiecznie.

Na losy bohaterów nakłada się historia – boom ekonomiczny, epidemie dziesiątkujące ludność, pożar fabryki Triangle (1911), błyskawiczna budowa Hollywood, tej fabryki marzeń, wreszcie czarny czwartek 1929. To w końcu czas prawie w ogóle nie poruszany na kartach współczesnych powieści. Kaprysy historii pokazują, jak łatwo przemierzyć drogę od zera do milionera oraz jak łatwo wyruszyć w drogę powrotną. I jak trudno przewartościować życie, którego nie miało się od początku. W trudnych czasach najlepiej odpowiadać sobie na pytanie, jak długo trwa miłość, pamięć i nadzieja. Dużo nauki, jak na niespełna 450 stron. Nauki w bardzo dobrym wydaniu.

Po nieciekawych doświadczeniach z amerykańską literatura kobiecą w wydawnictwie Prószyński, pozytywnie zaskoczył mnie także język i tłumaczenie powieści. Co prawda nie udało się uniknąć błędów (śmieć zamiast śmierci), ale nie zaburzały obrazu całości. Styl Waugh ISTNIEJE, jest widoczny i dobry, naturalny, po prostu JEST stylem. Może nie powali na kolana miłośników bardzo ambitnej literatury, ale definitywnie nie powoduje, że Na Hester Street… można włożyć na półkę z „czytadłami”. Także w tłumaczeniu  brzmi dobrze, tłumaczce więc udało się oddać klimat powieści niemal co do joty. To budujące, choć może należałoby wyrazić zaniepokojenie, że zdarza się to ostatnio coraz rzadziej. Podobnie jak dopasowane do treści okładki, a taką jest okładka powieści Daisy Waugh.Żeby nie było zbyt różowo, niezbyt pozytywnie zaskakuje zakończenie. Nie da się tego określić inaczej, jak tylko słowem (nomen omen) hollywoodzkie, mocno spłycające tak dobrą, dająca do myślenia, niejednoznaczną całość. I to w zasadzie jedyny poważny mankament książki. Może lepiej nie czytać dwóch ostatnich rozdziałów i pozostawić zakończenie otwartym?

 

Daisy Waugh
Prószynski i S-ka
Liczba stron: 448

Ocena: 4,5/6

 

4 thoughts on “„Na Hester Street topnieje śnieg”, czyli oblicza przedwojennej Ameryki

Comments are closed.