Na dobry koniec i lepszy początek – noblistyczny Patrick Modiano. Razy dwa.

Chciałam zakończyć rok z przytupem.  Zatem jak, jeśli nie w towarzystwie Noblisty? Zapraszam na krótkie recenzje Nawrotów nocy oraz Willi Triste Patricka Modiano. Okazało się, że laureat nagrody jest bardzo… hmm… noblistyczny (Przeczytaj mnie, dziękuję za określenie!).

 

 

Paryż znów będzie się nazywał Miastem Światła, a ludzie na sali sądowej będą się przysłuchiwali, dłubiąc palcem w nosie, wyliczaniu naszych zbrodni: donosy, pobicia, kradzieże, morderstwa, wszelkiego rodzaju machinacje – sprawy, które w chwili, gdy zapisuję te linijki, są monetą obiegową. Kto zgodzi się przyjść, by świadczyć na moją korzyść? (…) Pluton egzekucyjny. I wszystkie okropności, jakie Madeleine Jacob zapisze na moje konto. (…) Jakkolwiek by było, moi wspólnicy zabiją mnie, zanim jeszcze Moralność, Sprawiedliwość, Ludzkość wyjdą znów na światło dzienne, aby mnie upokorzyć.

 

Człowiek o wielu imionach grasuje po wojennym Paryżu nocą. Jest policjantem i zdrajcą.  Polityczną, moralną i osobistą prostytutką. Nie ma prawdziwego imienia, ale ma twarz – twarz pełną dziecięcej niewinności. Jest ścigającym i ściganym. Jest na skraju przepaści, ponieważ powierzono mu obustronnie rolę podwójnego szpiega. Misje musi wykonywać każdej nocy i zakończyć zanim nadejdzie świt. A ułatwieniem i utrudnieniem zarazem jest to, że losy świata obchodzą go tyle, co własne bezpieczeństwo – nic. Ocenia i podsumowuje innych, podczas gdy sam jest chimerycznym chłopcem, który cierpi  na chorobę: młodość, która bardo szybko przemija. A noc nawraca na każdej stronie.

Jeśli powyższą charakterystykę trudno zrozumieć, to dlatego, że trudno zrozumieć Modiano, który bez wątpienia osiągnął literacki kunszt i umiejętność operowania słowem, ale czegoś mu jednak zabrakło. Wkraczamy w rzeczywistość bohatera w losowo wybranym przez autora, tudzież pierwszoosobowego narratora, momencie i opuszczamy ją w podobnym. Fabuła nie tworzy historii, jest spojrzeniem na wycinek życia szpiega, ale nie jest to moment szczególny. Historia nie będzie miała początku i końca, będzie miała wyrwany z kontekstu środek.

Bohaterem drugoplanowym jest Paryż, który gnije, rozkłada się, cuchnie i zarasta wojenną dżunglą. Wojenna stolica Francji to także miejsce wypaczenia moralności. Rzecz dzieje się w określonej przestrzeni, ale w zupełnie onirycznym “pozaczasie”. Kontury się rozmywają, a nawet jeśli nie, to przecież w nocy i tak wszystko wygląda inaczej.

Patrick Modiano, Nawroty nocy
Wydawnictwo Znak
Liczba stron: 160

Ocena: 3,5/6

***

 

Czy mi wierzyła? Częściowo. Odczuwała potrzebę, żebym przed snem opowiadał jej rozmaite historie, pełne utytułowanych osób i gwiazd filmowych. (…) Kiedy jednak prosiłem, by z kolei ona opowiedziała mi o swojej rodzinie, mówiła: “Och, to nic ciekawego…” A przecież była to jedyna rzecz, jakiej brakowało mi do szczęścia: tej opowieści o dzieciństwie i latach młodzieńczych, spędzonych w prowincjonalnym miasteczku. Jak jej wytłumaczyć, że w moich oczach, oczach apatrydy, Hollywood, rosyjscy książęta i Egipt Faruka wyglądały blado i bezbarwnie w porównaniu z małą Francuzką – istotą egzotyczną i prawie nieosiągalną?

 

Poznał Yvonne gdzieś pod granicą francusko-szwajcarską któregoś wczesnego lata podczas wojny algierskiej. Zauroczenie (znów) pierwszoosobowego, bezimiennego narratora-bohatera przeradza się w fascynację. On ucieka przed światem, przed wiadomościami z frontu i rzeczywistością, ona chce rozwijać karierę aktorską. Nie łączy ich nic, nawet wiek, a jednak coś ich do siebie ciągnie. Wspomnienie tego, co się wydarzyło, będzie prześladowało mężczyznę kilkanaście lat później. Zobaczy wtedy wszystko jeszcze raz, jak przez matowe szkło.

Willa Triste (czyli smutek) to relacja z kilku najcenniejszych chwil w życiu narratora, próba uchwycenia tego, czego dawno już nie ma.

Tym, co sprawia, że czyjeś zniknięcie odczuwa się jeszcze boleśniej, są pewne hasła, których się niegdyś używało, a które raptem stają się puste i bezużyteczne.

I jest w tej książce taka nostalgia, że sprawia wrażenie bardziej… literackiej, powieściowej, mniej onirycznej. Modiano przestał być połączeniem Prousta z Joycem, a zaczął być sobą – Noblistą. Historia ma swoje ramy, stanowi całość, a jej lektura sprawia czytelnikowi przyjemność. Ale też niewiele zostanie mu wyjaśnione. Po ostatnich słowach więcej zostanie niedopowiedzeń niż faktów, więcej niemetaforycznej nieokreśloności niż rzeczywistości, co dla niejednego będzie zaletą, ale dla wielu mankamentem prozy Modiano. 

Patric Modiano, Willa Triste
Wydawnictwo Znak
Liczba stron: 240

Ocena: 4/6

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *