Na dobry (czytelniczo) początek roku, co nieco o końcu… życia

Stary rok zakończyłam książką o końcu, a właściwie o początku tego, co dzieje się z nami po śmierci.

Zakład pogrzebowy przedstawia! Dobrze, że do nas trafiłeś to cudowna lektura dla fanów serialu ‚Sześć stóp pod ziemią’, do których zaliczam się bez wątpienia. Co więcej, sądzę że lepszy serial nigdy nie powstał. Może więc trochę z sentymentu wybrałam (a właściwie napisałam jej tytuł na liście do Mikołaja;)) książkę Petera Wilhelma, ale zdecydowanie spełniła moje czytelnicze oczekiwania.

W kilkunastu historiach autor opisuje w niej swoją pracę, pracę dyrektora zakładu pogrzebowego, któremu więcej niespodzianek sprawiają raczej żywi niż umarli. Niektóre z opowieści są zabawne, inne wzruszające, a jeszcze inne mrożą krew w żyłach. Całość oswaja
czytelnika z tematem śmierci i z tym, co dzieje się z człowiekiem, kiedy jej moment nastąpi – a przynajmniej co dzieje się z jego materialną postacią. Pokazuje też, czasem bardzo jaskrawo, co dzieje się z tymi, którzy zostają tu, wśród żywych, i muszą załatwić sprawy pochówku bliskich.

Wilhelm nie wybiela, nie koloruje, nie robi ze śmierci tematu tabu (słyszałam niedawno nawet określenie odtabuizowuje :)), nie udaje kogoś kim nie jest. Jeśli kogoś nie może znieść (żywych oczywiście, bo jak tu nie lubić kogoś, kogo się nie zdążyło poznać), pisze o tym otwarcie. Ma dystans do siebie i swojej pracy, ale też i do ogólnie podzielanych poglądów, co do tego, jak wygląda życie w domu, w którym mieści się również przedsiębiorstwo pogrzebowe (Ma pani rację (…) Jest to zakład pogrzebowy i nasze dzieci śpią w jednym łóżku z zimnymi trupami. Po południu grają w piłkę nożną ludzkimi czaszkami. A do jedzenia są u nas jedynie robaki z trupów i świeże wnętrzności /s. 54)

Zakład pogrzebowy… czyta się jednym tchem i z ogromną przyjemnością. W dodatku pozwala mieć nadzieję, że i nami zajmie się kiedyś po śmierci ktoś takim jak autor.

Książka, o ile można tak powiedzieć w związku z jej tematyką, jest zachwycająca, ale mimo wszystko nie zrobię Puszkinowi z nią zdjęcia. Jakoś tak…

 Ocena: 6/6

4 thoughts on “Na dobry (czytelniczo) początek roku, co nieco o końcu… życia

Comments are closed.