Nowy analfabetyzm — jak go promować (sic!)?

Nie zważając na ostrzeżenia znajomej pani prowadzącej mój osiedlowy kiosk („Ale pani wie, że to drogie?”), nie zastanawiając się ani chwili, kupiłam pierwszy numer miesięcznika „Pismo”, zapowiadanego jako polski „New Yorker”. Nie lubię „nowych Tołstojów”, „polskich Austerów” i innych hybryd, raczej krzywdzących niż zachęcających, ale nabyłam, bo nazwiska autorów i redaktorów bardzo mnie zachęciły. Przejrzałam,[…]

2018, czyli jeszcze większe zmiany

Kiedy w zeszłym roku zabierałam się za pisanie podsumowania (KLIK), myślałam, że gorszy rok mi się nie przytrafi. Ale rzeczywistość, jak to ona, ponownie mnie zaskoczyła. I choć zdarzyło się mnóstwo dobrego, jak do tej pory (i mam nadzieję, że już zawsze) 2017 był najgorszym rokiem w moim życiu, rokiem pełnym chorób, szpitali, śmierci, nieprzyjemności.[…]

Rozwiązanie konkursu — „Dzienniki lodu”

Szanowni i drodzy czytelnicy KKN 🙂 Dziękuję za udział w lodowym konkursie! Jesteście boscy! <3 Ze wzruszeniem, podziwem i uśmiechem czytałam Wasze prace. A oto zwycięzcy (kolejność przypadkowa)! HANNA PORADA Drogi Pamiętniku, co to był za dzień! Nie umywa się wprawdzie do 14 kwietnia 1912, ale cóż. Okazja do takiej zabawy nie trafia się co[…]

Świat w płomieniach

Zamierzam zbudować kobietę–dom. Będzie miała fasadę i wnętrza, tak byśmy mogli do niej wejść i z niej wyjść. Rysuję ją teraz, rysuję i zastanawiam się nad formą. Musi być duża i musi być kobietą trudną, ale nie może być istotą wyjętą z horroru lub fantasy, z „vagina dentata“. Nie może być potworem Picassa ani do[…]

Dzienniki lodu (i KONKURS)

Opowiadanie albo powieść powinny zawierać moment, który, gdyby można go unieważnić, wpłynąłby na wszystko, co wydarzy się potem. Moment, który zmienia przyszłość. Jean McNeil, 37-letnia (w 2006 roku) pisarka dostała niezwykłą szansę uczestniczenia w programie British Antarctic Survey (BAS)/Arts Council England International Artists and Writers, dzięki któremu kilkanaścioro angielskojęzycznych artystów (malarzy, rzeźbiarzy, pisarzy) miało okazję[…]

Niebo nad World Trade Center

11/09/2001. Mam 15 lat, ale nie mam czasu. Prosto ze szkoły na warszawskim Powiślu jadę na Plac Zbawiciela. Do metodystów, na angielski z panią Kęsik, która, mam przeczucie graniczące z pewnością, przejedzie po mnie jak czołg, załatwi to szybko i ze złośliwym uśmieszkiem (który jednak poniekąd lubię). Zastanawiam się nad tym, czy nie uciec z zajęć[…]

„Ekspedycja” i wywiad z Beą Uusmą

W maju  tego roku na rynek wydawniczy trafiła cudowna i przepięknie wydana książka polarna — „Ekspedycja” Bei Uusmy (Wydawnictwo Marginesy). Dotyczy tragicznie zakończonej szwedzkiej wyprawy balonowej na biegun północny z 1897 roku pod dowództwem Augusta Salomona Andrée. Trójka jej uczestników zniknęła, dosłownie rozpłynęła się w powietrzu, na ponad 30 lat, kiedy znaleziono ich szczątki na[…]

Zawód: powieściopisarz

Być może taki sposób myślenia i życia nie pasuje do obrazu powieściopisarza, jaki ma większość ludzi. Kiedy to piszę, ogarnia mnie coraz większy niepokój. Literat prowadzący niemoralne życie, nieprzejmujący się rodziną, zastawiający suknie żony w lombardzie (może to jednak za bardzo staroświeckie?), czasami upojony alkoholem (…), antyspołeczny literat z (…) chaosu tworzący literaturę — być może[…]

Po prostu „Książka” (Keitha Houstona)

Chociaż dzisiaj wschodni papier i zachodnie książki są nierozłączne, nie można powiedzieć, rzuciły się sobie w objęcia. Ze względu na rozległe azjatyckie stepy, pustynie i góry papier markiza Cai Luna dotarł do Europy dopiero po wielu stuleciach, a do powszechnego użytku wszedł jeszcze później. Przydatność papieru do wyrobów książek była tylko jedną z sił napędowych[…]

FRAGMENT PROTOKOŁU PO SPOTKANIU DKK

FRAGMENT PROTOKOŁU ZE SPOTKANIA SABATU (CZAROWNIC) vel KOŁA GOSPODYŃ Sabatowo, 12.05.2017 vol. 50 Tę prawdziwą wiosnę przywitałyśmy w tym roku lekturą… owocową, przynajmniej tytułowo („Odgłosy rosnących bananów”), oraz gorącą, przynajmniej geograficznie. Niestety grono miałyśmy niepełne, ale mimo wszystko szerokie, zatem i dyskusję prowadziłyśmy ożywioną — tym bardziej, że stół jak zwykle bogaty (i wyjątkowo skutecznie[…]