Bez winy – ale czy na pewno?

Wygląda na to, że ostatnimi czasy dopadają mnie powieści trudne, mroczne, wymagające i wyczerpujące. W dodatku niebezpiecznie miejsca ich akcji leżą niebezpiecznie blisko koła podbiegunowego, co tylko dodatkowo potęguje ponury nastrój i chłód odbioru. Uwielbiam prozę Michaela Crummeya, autora nowofundlandzkiego, którego powieści niejednokrotnie mroziły mi krew w żyłach lub dostarczały nietuzinkowych wrażeń. Nie miałam wątpliwości, że[…]

Poparzone dziecko, poparzona dusza

Seria dzieł pisarzy skandynawskich jest jedną z moich ulubionych i chyba nigdy nie zawodzących serii wydawniczych. Świetny projekt graficzny i typograficzny, adekwatne, ale minimalistyczne okładki, ale przede wszystkim doskonały dobór literackich perełek. „Poparzone dziecko” Stiga Dagermana to klasyka szwedzkiej literatury, a sam autor określany jest jako jeden z ważniejszych prozaików w swoim kraju. Pięć lat[…]

„Od dwóch tysięcy lat” – kapsułka recenzyjna

Dwudziestoośmioletni Mihail Sebastian, napisał i wydał „Od dwóch tysięcy lat” 85 lat temu. Był rumuńskim pisarzem, dramaturgiem i absolwentem prawa. Pech chciał, że Rumunia z czasów dwudziestolecia międzywojennego, to Rumunia rodzącego się faszyzmu i antysemityzmu w różnych odsłonach. I właśnie o przemianach tych ruchów w skali mikro jest ta „powieść”, którą z rozmysłem wpycham w[…]

Lista nieobecności – M.P. Urbaniak

Nie będzie dziś recenzji kapsułkowej, bo książka, o której chcę napisać, wyłamuje się z wielu schematów i kiedy wpisałam sobie w formularz WordPressa podstawowe kategorie z kapsułkowych wpisów, okazało się, że absolutnie nie wiem, co w nie wpisać. Staram się zatem ogarnąć chaos notatek, które robiłam podczas czytania, i wprowadzić do całości porządek, którego nie[…]

„Winne” Jarosława Czechowicza – recenzyjna kapsułka #3

Niedawno ukazała się druga powieść krytyka literackiego i nauczyciela, Jarosława Czechowicza, pod tytułem „Winne.” Pewnie gdyby nie kwarantanna, nie sięgnęłabym po tę historię, ale chyba straciłabym coś naprawdę wartościowego – przede wszystkim fabularnie i konstrukcyjnie. „Winne” to historia dwóch sióstr, które doświadczyły trudnej domowej przeszłość i które rozdzieliła równie niełatwa teraźniejszość. Powieść Czechowicza to przede[…]

Książki z lokalnego rynku

Na pewno znacie takie takie chińskie (!) przekleństwo: „obyś żył w ciekawych czasach”. No to żyjemy. I próbujemy robić, co w naszej mocy, by wyjść z sytuacji obronną ręką — czyli przy założeniu, że zachowamy zdrowie fizyczne wolne od korona- i innych wirusów, a w sytuacji przymusowej kwarantanny, także psychiczne. Mam nadzieję, że w ciagu[…]

„Kobieta ze szkła”

Ale prawda nie jest stała i niezmienna jak ziemia, Rosa wie o tym najlepiej. Prawda to woda lub strumień; prawda to lód, i tak jak on każda opowieść z czasem zmienia kształt. Jest coś surowego, ale magicznie przyciągającego w klimacie, kulturze, czy historii Islandii. A kiedy z rzadka ta, nie najtrafniej nazwana Ziemią Lodu, wyspa[…]

Akan, czyli starszy brat

Kiedyś lubiłem długie zdania. Chciałem, żeby były jak linia, która wyraźnie obrysowuje sylwetki ludzi, domów, drzew, pojazdów. Jedna kreska atramentu, która jest w stanie odpowiedzieć na każde pytanie. Ale życie pozbawiło mnie złudzeń, że mogę mu narzucić kontury.  My, Polacy, lubujemy się w historiach wielkich rodaków, bohaterów narodowych, postaci niezapomnianych. Ale od czasu do czasu,[…]

„Źródło” moich zachwytów, czyli Ayn Rand i antyaltruizm

Nie ma na świecie nic prostrzego niż sprzedać duszę. Wszyscy to robią w każdej godzinie swego życia. Gdybym cię poprosił, żebyś zachował duszę — czy zrozumiałbyś, dlaczego to o wiele trudniejsze? Od czasu do czasu w łeb walnie mnie książka, której lektura udowodni mi, że w zasadzie niczego o świecie nie wiem, a to, że[…]

Historia wilków

Zaczęłam myśleć, że może wszyscy ci astronomowie zupełnie niepotrzebnie upierają się przy swoich poszukiwaniach, że może różnica pomiędzy życiem i nieżyciem jest w najlepszym wypadku minimalna, zupełnie nieistotna. Może zrozumieliśmy to wszystko opak. Wymierzyliśmy teleskopy w niebo z nadzieją, że znajdziemy siebie, a zobaczyliśmy tylko chmury substancji chemicznych. Nie ma ratunku na nudę, pomyślałam. Po[…]