Kamień podróżny

W ciemności samemu źle. I strasznie. Dobre tylko to, że nikt mnie tu nie dojrzy. Ani mama, ani tato, ani… nikt! I już! Ja też niczego nie widzę. Prawie jak babcia ze swoja kataraktą. Za to słyszę wszystko. Nawet burczenie w brzuchu. Ono takie głośne, bo okropnie czarno dookoła, i trochę się boję, choć wiem[…]

Domy bezdomne, czyli Śląsk, jakiego prawie już nie ma

Czas nie wygiął tu żadnej belki. Podobno dlatego, że każda z nich nosi w sobie nienaruszony rdzeń, a więc obrabiana była z jednego drzewa. Jest jeszcze żywica, której dawniej nigdy nie spuszczano z pni. Zamknięta w belkach na kilkaset lat, zmienia się w bursztyn. Dzięki niej taka więźba może trwać i trwać, bo jest bardziej[…]

Dom z dwiema wieżami

Mama uważnie dobiera słowa. Nigdy nie mówi nieprawdy, potrafi jednak wybierać słowa dopuszczające różne możliwości. Niemal każda historia, każda fabuła, to losy Jego i Jej. Inna sceneria, różny czas akcji, ale zawsze Ona i On. Tak jest i tu, w „Domu z dwiema wieżami” Macieja Zaremby Bielawskiego. Lila i Stanisław. Elżbieta i Oskar. Każde z[…]

Historia i podróże w spódnicy

Poznajcie kobiety, które w spódnicach z krynoliną i w gorsetach pchały się tam, gdzie ich jeszcze nie widziano. Nie jestem wojującą feministką, nie uważam, że kobiety są lepsze niż mężczyżni, nie twierdzę, że to one powinny rządzić światem, nie latam po barykadach, nie maluję transparentów, nie wrzeszczę w protestacyjnych chórach. Ale od czasu do czasu[…]

„Dwie siostry” i ojciec — złamane życia

Miał wrażenie, że los wyprzedza go o pół kroku. Jakby ktoś o iście diabelskim usposobieniu wpychał mu kij w szprychy. Za każdym razem, gdy już zbliżał się do celu, do wyciągnięcia stamtąd córek, coś się działo. Nie wiedział, czy biorą w tym udział wyłącznie siły z tego świata. Wojna w Syrii to nie wojna, to[…]

Fałszerze pieprzu

A przecież na tych pozornie nienaruszonych fotografiach pojawia się cień, choć nie jest to cień dosłowny, materialny. To cień nadchodzących czasów, bo wiemy więcej, bo znamy koniec. Dlatego one także są skażone śmiercią. W gruncie rzeczy każde zdjęcie — nawet najradośniejsze — mówi bowiem, przywołując (…) słowa Jacka Leonciaka „o śmierci dokonanej w czasie przyszłym”.[…]

O macierzyństwie inaczej

(…) czuję się, jakbym przeżyła coś, co w polisach ubezpieczeniowych nazywa się siłą wyższą — powódź czy huragan. Szalał wokół mnie, grożąc unicestwieniem, a potem zniknął, zostawiając po sobie ciszę i świat zaśmiecony zniszczonymi przedmiotami, świat, który cierpliwie naprawiam, zastanawiając się, co uda się ocalić, i czy nie lepiej będzie po prostu zacząć wszystko od[…]

2018, czyli jeszcze większe zmiany

Kiedy w zeszłym roku zabierałam się za pisanie podsumowania (KLIK), myślałam, że gorszy rok mi się nie przytrafi. Ale rzeczywistość, jak to ona, ponownie mnie zaskoczyła. I choć zdarzyło się mnóstwo dobrego, jak do tej pory (i mam nadzieję, że już zawsze) 2017 był najgorszym rokiem w moim życiu, rokiem pełnym chorób, szpitali, śmierci, nieprzyjemności.[…]

Podróż do „Krainy Chichów” – minirecenzja

Na studiach miałem ćwiczenia z kompozycji tekstu. Facet, który je prowadził, przyniósł na pierwsze zajęcia dziecinną lalkę. Podniósł ją do góry i oznajmił, że większość ludzi opisałaby lalka z jak najbardziej oczywistego punktu widzenia. Wyrysował przy tym niewidzialna linię poziomą od własnego oka do lalki. Ale pisarz z prawdziwego zdarzenia, mówił dalej, wie, że lalkę[…]

Rozwiązanie konkursu — „Dzienniki lodu”

Szanowni i drodzy czytelnicy KKN 🙂 Dziękuję za udział w lodowym konkursie! Jesteście boscy! <3 Ze wzruszeniem, podziwem i uśmiechem czytałam Wasze prace. A oto zwycięzcy (kolejność przypadkowa)! HANNA PORADA Drogi Pamiętniku, co to był za dzień! Nie umywa się wprawdzie do 14 kwietnia 1912, ale cóż. Okazja do takiej zabawy nie trafia się co[…]