Sześć zimowych propozycji lektur na najdłuższe wieczory roku

Kiedy myślę o zimowych wieczorach, myślę o fotelu, myślę o kocie, o gorącym kakao, punktowym świetle i książkach. Oczywiście motyw to dość oklepany, więc nie jestem w swych wyobrażeniach odosobniona. Wszak to wzór kulturowy i bardzo teraz medialny. Ale kiedy usiadłam przed komputerem, by zaproponować Wam kilka lektur idealnych na ten czas, rozpatrzyłam kilka ewentualności,[…]

Nowy-stary Murakami i „Śmierć Komandora”

Może kiedyś uda mi się namalować portret nicości. Tak jak pewnemu malarzowi udało się namalować obraz zatytułowany „Śmierć Komandora”. Ale potrzebowałem na to czasu. Musiałem uczynić czas swoim sprzymierzeńcem. Wyobraź sobie, że jesteś malarzem-portrecistą. Kiedyś może marzyłeś o tym, by spełniać się mniej odtwórczo, stworzyć własny styl, stać się znanym artystą. Ale teraz juz o[…]

Kroniki portowe

Quoyle malował. Ale bez względu na to, co jeszcze wyremontują w tym domu, myślał, i tak zachowa on ten surowy, niezmienny wygląd majaczącej, wyłaniającej się zza mgły zjawy. Ciekawe, jak wyglądał na początku, w stanie surowym, kiedy go postawiono na Wyspie Bocianiego Gniazda, albo gdy go ciągnięto po pękającym lodzie? Chodziło mu po głowie, że[…]

Ze starszej półki: „Na oślep” Siri Hustvedt

Wyglądał obco. Czułam się tak, jakbym widziała go po raz pierwszy, poza tym reszta odpowiadała dokładnie temu, co zapamiętałam. Ale dlaczego on się zapodział gdzieś w zakamarkach mojej pamięci? Ilu jeszcze podzieliło jego los? — zastanawiałam się. Ludzie, przedmioty, widziane i zapomniane, nie zostawiające po sobie śladu, nawet świadomości tego, że ich brakuje. Iris Vegan[…]

Historia i podróże w spódnicy

Poznajcie kobiety, które w spódnicach z krynoliną i w gorsetach pchały się tam, gdzie ich jeszcze nie widziano. Nie jestem wojującą feministką, nie uważam, że kobiety są lepsze niż mężczyżni, nie twierdzę, że to one powinny rządzić światem, nie latam po barykadach, nie maluję transparentów, nie wrzeszczę w protestacyjnych chórach. Ale od czasu do czasu[…]

Polski komiks dawniej i współcześnie

Ode mnie Mam w domu zaledwie trzy komiksy. I żałuję! Bo pół mojego dzieciństwa to czytanie z bratem, ekhm… „Kaczora Donalda”, czy też „Indyka Donelda”, jak mawiał mój dziadek przy kioskowym okienku w miasteczku, gdzie spędzaliśmy każde wakacje. Czekaliśmy na kolejne numery GIGANTA, eksplorowaliśmy stare numery „Tytusa, Romka i Atomka”, a na wakacjach nad morzem[…]

„Dwie siostry” i ojciec — złamane życia

Miał wrażenie, że los wyprzedza go o pół kroku. Jakby ktoś o iście diabelskim usposobieniu wpychał mu kij w szprychy. Za każdym razem, gdy już zbliżał się do celu, do wyciągnięcia stamtąd córek, coś się działo. Nie wiedział, czy biorą w tym udział wyłącznie siły z tego świata. Wojna w Syrii to nie wojna, to[…]

Fałszerze pieprzu

A przecież na tych pozornie nienaruszonych fotografiach pojawia się cień, choć nie jest to cień dosłowny, materialny. To cień nadchodzących czasów, bo wiemy więcej, bo znamy koniec. Dlatego one także są skażone śmiercią. W gruncie rzeczy każde zdjęcie — nawet najradośniejsze — mówi bowiem, przywołując (…) słowa Jacka Leonciaka „o śmierci dokonanej w czasie przyszłym”.[…]

O macierzyństwie inaczej

(…) czuję się, jakbym przeżyła coś, co w polisach ubezpieczeniowych nazywa się siłą wyższą — powódź czy huragan. Szalał wokół mnie, grożąc unicestwieniem, a potem zniknął, zostawiając po sobie ciszę i świat zaśmiecony zniszczonymi przedmiotami, świat, który cierpliwie naprawiam, zastanawiając się, co uda się ocalić, i czy nie lepiej będzie po prostu zacząć wszystko od[…]

Nowy analfabetyzm — jak go promować (sic!)?

Nie zważając na ostrzeżenia znajomej pani prowadzącej mój osiedlowy kiosk („Ale pani wie, że to drogie?”), nie zastanawiając się ani chwili, kupiłam pierwszy numer miesięcznika „Pismo”, zapowiadanego jako polski „New Yorker”. Nie lubię „nowych Tołstojów”, „polskich Austerów” i innych hybryd, raczej krzywdzących niż zachęcających, ale nabyłam, bo nazwiska autorów i redaktorów bardzo mnie zachęciły. Przejrzałam,[…]