Nowy analfabetyzm — jak go promować (sic!)?

Nie zważając na ostrzeżenia znajomej pani prowadzącej mój osiedlowy kiosk („Ale pani wie, że to drogie?”), nie zastanawiając się ani chwili, kupiłam pierwszy numer miesięcznika „Pismo”, zapowiadanego jako polski „New Yorker”. Nie lubię „nowych Tołstojów”, „polskich Austerów” i innych hybryd, raczej krzywdzących niż zachęcających, ale nabyłam, bo nazwiska autorów i redaktorów bardzo mnie zachęciły. Przejrzałam,[…]

2018, czyli jeszcze większe zmiany

Kiedy w zeszłym roku zabierałam się za pisanie podsumowania (KLIK), myślałam, że gorszy rok mi się nie przytrafi. Ale rzeczywistość, jak to ona, ponownie mnie zaskoczyła. I choć zdarzyło się mnóstwo dobrego, jak do tej pory (i mam nadzieję, że już zawsze) 2017 był najgorszym rokiem w moim życiu, rokiem pełnym chorób, szpitali, śmierci, nieprzyjemności.[…]