biblioteczka1.jpg

Z kamerą w bibliotece #13 – Karolina Wilczyńska

  W ostatniej odsłonie cyklu Z kamerą w bibliotece kolejna niespodzianka. Gościmy dziś u Karoliny Wilczyńskiej, pisarki, autorki między innymi powieści Ta druga i Anielski kokon. Podziwiajcie regały z trzema tysiącami woluminów i zobaczcie, jakie perełki w sobie mieszczą. Obejrzyjcie też koniecznie encyklopedię dziadka Autorki. ZAPRASZAM!   1. Moja biblioteczka wygląda tak:     Książki[…]

zdjęcie+4

Ciekawe losy władczyń, czyli “Kobiety, które zawładnęły Europą”

  Początek jest czarowną bajką, po której następuje krótkotrwała operetka wiedeńska i która kończy się tragicznie operą Verdiego.   Kobieta i władza to ciekawe połączenie. Nieszczególnie częste w europejskiej (i światowej) historii politycznej, dlatego tak często kobiety u władzy wkraczają do historii społecznej i historii mentalności, jako przypadki zupełnie niezwykłe. Ich osoby i dzieje życia[…]

“Wayward Pines. Szum”, czyli co w trawie… szumi?

Kiedy dotarł na drugą stronę parku wzmógł czujność. Był coraz bardziej zdezorientowany (…) Wiedział pięć rzeczy: Jak nazwa się obecny prezydent. Jak wyglądała twarz matki, chociaż nie mógł przypomnieć sobie jej imienia ani nawet brzmienia jej głosu. Że potrafi grać na fortepianie. I latać helikopterem. Wiedział też, że ma trzydzieści siedem lat. Oprócz tych faktów[…]

WYNIKI KONKURSU “Z MURAKAMIM W TLE” :)

JUŻ SĄ! :)) Dostałam sporo odpowiedzi i wszystkie taaaaaakie cudowne! Wybór był bardzo trudny, dlatego tak długo to trwało. W związku z tym, że nie umiem wybrać, nagród będzie aż siedem i jedno wyróżnienie! Nagrody główne (zestawy książka, przypinka i torba) otrzymują: Magdalena Twaróg Kamil KamińskiJan WolnyAgnieszka PileckaKasia WolnyAnna SznajderAnna Potuczko (kolejność przypadkowa)   Wyróżnienie-niespodzianka za[…]

Z kamerą w bibliotece #12 – Ałbena Grabowska

  Dziś w cyklu Z kamerą w bibliotece gość zupełnie niesamowity – lekarka, pisarka i czytelniczka w jednym – Ałbena Grabowska. Autorka serii dla dzieci o Julku i Mai, ale także kilku powieści, w tym Coraz mniej olśnień, za którą niebawem muszę się zabrać.   Zwróćcie uwagę, jak wiele wspólnego mają ulubione pierwsze zdania i[…]

zdjęcie+2

“Nocny gość”, czyli dwa tygrsy w moim domu

  Teraz, już od pięciu lat bez Harry’ego, Ruth potrafiła dopuścić możliwość, że pojawiają się dobrzy nieznajomi bez żadnego innego powodu, poza własna dobrocią. (…) czemuż Frida Young nie miałaby być kolejnym? Kobieta innego pokroju mogłaby przekonać samą siebie, że to Harry – wciąż w jakiś sposób obecny – przysłał Fridę, by zaopiekowała się jego[…]

neuland

Stara Nowa Ziemia, czyli antyutopia po izraelsku (E. Nevo, “Neuland”)

  Kiedy się wędruje (…) litery twojego imienia wędrują razem z Tobą. Ale czasem jedna z nich się męczy i zostaje, aby odpocząć w hotelu i cały dzień spędzasz na przykład bez “n”. Kiedy się wędruje, wspomnienia z dzieciństwa są tak realne, że jedno z nich może nagle usiąść obok ciebie w autobusie. Kiedy się[…]

Sekret (nie)mojego męża

  Nikt z nas nie pozna wszystkich możliwych dróg, którymi mogłoby i pewnie nawet powinno potoczyć się nasze życie. Ale może to i lepiej. Niektóre sekrety powinny pozostać sekretami już na zawsze. Spytajcie Pandorę.   Sekret mojego męża Liane Moriarty (zbieżność nazwisk z Profesorem M., najbardziej przerażającą postacią literatury, jest całkowicie przypadkowa) to już piąta[…]

zdjęcie+1

Protokół po spotkaniu Klubu Książki – “Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek”

  PROTOKÓŁ ZE SPOTKANIA SABATU (CZAROWNIC) Sabatowo, 14.06.2014 vol. 18   Ta wyjątkowa sobota, tuż po piątku 13.-tego, upłynęła nam pod znakiem listów – nie dość, że nasza lektura – Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka Z Kartoflanych Obierek to książka pisana w formie listów, to jeszcz E. zaszczyciła nas (i nie ma w tym ani[…]

zdjęcie+1

Ile sztuczn-ości jest w autentyczn-ości, czyli karpowiczowskie “Ości”

  Dawno, dawno temu, tak niewinnie brzmiał początek, za siedmioma religijnymi złudzeniami i tyloma socjologicznymi rzekami, za lasami bez ambon i ambonami bez księży i myśliwych – czyli kiedyś gdzieś w Warszawie sprzed pierwszej kompletnej linii metra…   Zdaję sobie sprawę z tego, że Karpowicza można kochać lub nienawidzić i choć zaliczam się do grupy[…]