Pięć razy E. E.Schmitt, czyli "Małżeństwo we troje"

Nie jestem wielką zwolenniczką autorów „modnych”, a takim właśnie pisarzem stał się jakiś czas temu w Polsce Eric-Emmanuel Schmitt. Ale jednak sięgnęłam po jego nowy zbiór opowiadań – Małżeństwo we troje wiedziona sentymentem do Oskara…, Marzycielki z Ostendy i (szczególnie!) Przypadku Adolfa H. Być może ta nowa pozycja nie spowodowała, że zmieniło się moje życie[…]

SKAZANA na wspaniałą lekturę… przepadłam… na Islandii

Wstyd się przyznać, ale do tej pory wiedziałam o Islandii tylko tyle, że leży na dalekiej północy, większość Islandczyków wierzy w trolle, a owiec jest tam dwa razy więcej niż ludzi… O XIX-wiecznej Islandii nie wiedziałam absolutnie nic (choć można przypuszczać, że te prawidłowości, które wymieniałam do współczesności, istniały również wtedy), no może poza bardzo[…]